Jeżeli "Gwiazdy tańczą na lodzie" to według władz TVP program misyjny, to przeżywamy jakieś dno! Czyżby telewizja polska upadła? Czy to oznaka kalectwa polskich mediów? Takie i inne problemy omawiano podczas sympozjum Fundacji Pro Publico Bono w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" w Krakowie.
Spotkanie pt. "Kulturotwórcza rola mediów: obowiązek czy przywilej?" zorganizowano 22 września 2009, w przeddzień Kongresu Kultury Polskiej. Gospodarzem panelu dyskusyjnego był red. Andrzej Stawiarski, prezes Krakowskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Zebrani zastanawiali się nad tym, jak media wpływają na działalność kulturalną i edukacyjną. Kultura ma bardzo duży wpływ na media masowe - stwierdzono. Ważne jest to, że czwarta władza jest elementem kultury i jest z nią nierozerwalnie związana, co warunkuje wzajemne relacje oraz oddziaływanie między nimi.
Stopień zażyłości kultury i mediów ulega degradacji. Mówiąc o obecności kultury w mediach, coraz częściej zdajemy sobie sprawę z tego, że jest on coraz mniejszy. Ważniejsze staje się pokazywanie na wizji czegokolwiek, bez wyczucia i smaku.
Śmiało można stwierdzić, że w dzisiejszych czasach w systemie medialnym obserwujemy spory chaos i bałagan. Red. Krystyna Mokrosińska, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich , nazywając siebie "dinozaurem telewizyjnym", poruszyła kwestię misji telewizji publicznej i osobowości dziennikarskiej.
- To nie jest człowiek, który ma poukładane w głowie - mówiła o Szymonie Majewskim Mokrosińska. - Wczoraj prał skarpetki w fontannie. Przypominam, że to był dzień żałoby narodowej. Nie wiem, czemu miało to służyć - dodała.
- Przeżywamy jakieś dno. "Gwiazdy tańczą na lodzie" był programem misyjnym, ponieważ spełniał warunki edukacji. Propagował naukę jazdy na łyżwach! Jak Boga kocham, tak mówił dyrektor dwójki - zżymała się red. Mokrosińska.
Takie sytuacje wpływają na trywializację polskich mediów. Trucizna podawana publikatorom staje się coraz bardziej popularna i wykorzystywana na skalę masową.
Odbiorcom narzuca się wąskie i prymitywne potrzeby i w ten sposób kształtuje się chorą rzeczywistość. Czyżby pogoń za pieniądzem przysłoniła prawdziwe zapotrzebowanie na kulturę?
Według Piotra Nowackiego, szefa redakcji "Warto rozmawiać" w TVP2, kulturotwórcza rola mediów wpaja nam zarówno sposoby zachowania, jak i obyczaje. - Trzeba sobie zadać pytanie, czy to jest kategoria kultury czy antykultury, gdyż często zdarza się, że prezentowana całość nie ma nic wspólnego z kulturą - mówił Nowacki.
Wojciech Wocław, jeden z uczestników dyskusji, pracujący w przeszłości dla komercyjnych stacji radiowych, stwierdził, że szefowie nie pozwolili mu poruszać w audycjach tematów kulturalnych, ponieważ - jak twierdzili - "nie jest to dla ludzi, ludzi to nie interesuje".
Podstawą kultury w mediach jest proces komunikowania, który polega na trafieniu do odbiorcy i przekazaniu mu istotnych informacji. Z jakiego powodu wiadomości kulturalne tak bardzo wadzą w polskich mediach? - pytali uczestnicy spotkania.
Dlaczego tak małą rolę pełnią wciąż kanały tematyczne, takie jak np. TVP Kultura, która od czterech lat prezentuje medialny program kulturalny w postaci wydarzeń artystycznych i publicystycznych, prezentując relacje ze spektakli, festiwali, koncertów, itp.? - pytano.
I odpowiadano : misja kulturalna musi skreślić słowo oglądalność, by doprowadzić do zamierzonego celu. Powinien się zmienić również status dziennikarza jako twórcy kultury.
- Działania działaniami, ale niestety skuteczność jest najważniejsza - podsumował dyskusję red. Andrzej Stawiarski. - Sympozjum to ma być początkiem pracy i walki z upadkiem kultury w polskich mediach - dodał.
W dyskusji wypowiadali się także m.in. Piotr Legutko - redaktor naczelny "Dziennika Polskiego", prof. Ewa Nowińska - prodziekan Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Andrzej Zoll - b. Rzecznik Praw Obywatelskich, Waldemar Rataj - prezes Fundacji Pro Publico Bono, Agnieszka Celeda - zastępca szefa TVP Kultura, Jerzy Biernat - prezes Porozumienia Łazienki Królewskie i red. Witold Gadowski - dziennikarz telewizyjny, b. szef TVP Kraków.
Marcelina Śledź
Pelne zrodlo |